Moje koty muszą zaistnieć w sieci!
Objaśnienia:

Joda/Jodzik - kot 1, ruda, ur. wrzesień 2008
Tesla/Kartofel - kot 2, szara, ur. luty 2009
Kategorie: Wszystkie | Aktualności | Filozofia | Historia | Z sieci
RSS
sobota, 14 listopada 2009
św Yoda od Star Trek
Aż dziw, że do tej pory nie opublikowałam zestawienia Jodzik z jej imiennikiem - św. Yoda tak jak w tytule notki:
Image Hosted by ImageShack.us
Jodzik bardzo ładnie potrafi też zrobić oczka kota, który zagrał w Shreku. Niestety, nie pozwala się w tej pozie sfotografować..
Image Hosted by ImageShack.us
niedziela, 08 listopada 2009
Kot.. słodziutki
Jodzik ma słodką mordkę. A ja słaby aparat.
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
wtorek, 27 października 2009
Kota a wychowanie
Wielu właścicieli zadaje sobie zapewne pytanie: jak stworzyć dobrze ułożonego kota? Gdzie postawic granice? Jak - jednym słowem - wychować grzecznego kota. Osobiście wyznaję zasadę "o ile wyglądają słodko pozwól im to robić". Tu przykładowo wypoczywają na świeżo wypranym ręczniku, który ściągnęły sobie z suszarki:
Image Hosted by ImageShack.us
Kot niezłomny
Obrazek z icanhascheezburger.com ilustrujący siłę woli kotów oraz niezłomność w wyrażaniu zdecydowanych nawet opinii, najchętniej czynem.

funny pictures of cats with captions
see more Lolcats and funny pictures
czwartek, 22 października 2009
Atrybut starej panny
Obrazek był swego czasu wysoko na wykop.pl
wtorek, 20 października 2009
Koty jak psy
Podczas przeglądania charakterystyk poszczególnych ras kotów można natknąć się czasem na stwierdzenie typu "koty tej rasy zachowują się prawie jak psy" - i z kontekstu wynika, że jest to napisane w dobrym tych słów znaczeniu.

Zastanawiające, że znawcy kotów, autorzy takich tekstów, tęsknie patrzą w stronę psów. Że taki kot "prawie jak pies" to żaden komplement ani przyjemność może potwierdzić najnowsza ofiara Kartofla:

Ofiara
Jeśli w domu brakuje psa, który tradycyjnie odpowiedzialny jest za znęcanie się nad obuwiem Tesla z radością przejmie wszelkie tego typu obowiązki!

czwartek, 27 sierpnia 2009
Koty w równowadze
Chciałabym częściej móc dodać jakieś zdjęcie Jody. Niestety Jodzik do zdjęc zawsze zamyka oczy, a Tesla tylko czasami. I stąd nierówności.
Is
I
I
sobota, 22 sierpnia 2009
Modelka
W erotycznych pozach, czekamy na propozycje od Playboya.

poza1
poza2
piątek, 14 sierpnia 2009
Kot zaszczepiony
Tesla dostała w końcu zastrzyk, który zazwyczaj aplikuje się trzymiesięcznym kotom. W naszym przypadku zeszło dwa razy więcej czasu, bo od początku mojej z Teslą znajomości próbuję ustalić źródło problemów trawiennych tego kota. Jest słodka, wesoła, rozbawiona i na oko wszystko jest super, gdy pominąć fakt, że przelewa jej się w brzuszku i puszcza okropnie śmierdzące bąki (a wszystko to w odróżnieniu od Jody, naturalnie). Po trzech miesiącach szukania przyczyny i kilkuset złotych zostawionych u weterynarza doszłam do wniosku, że prędzej zdechnie z powodu paneleukocośtam i tego drugiego na co się koty szczepi, niż z powodu problemów trawiennych, a więc poszłyśmy do weta. Nieznanego nam oczywiście, ponieważ jesteśmy świeżo po przeprowadzce. Wet nie bardzo się przejął naszymi problemami z brzuszkiem, mimo, że miałam przy sobie i chciałam pokazać mu wszyskie wyniki naszych badań, między innymi USG (110zł), które mówi, że nic Tesli nie jest. Za to zaszczepił mi niewychodzącego kota na wściekliznę kasując za to 60zł. Super, za tę cenę przynajmniej mam poczucie, że żadana mucha mojego kota wścieklizną nie zarazi. Specjalista od wścieklizny wyciągnął mojego kota z transportera za skórę na karku, mimo, że transporter można normalnie otworzyć i nie trzeba tak kota traktować. Nazwijcie mnie przewrażliwioną, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jedak dla kota wyciąganie za skórę nie jest obojętne. Ogólnie, staram się kotom oszczędzać stresu z wizytą u weta związanego, a to z prostego powodu: moje koty są młodziutkie i czeka je wiele jeszcze wiele wizyt. Im później zorientują się jak się przed tymi wizytami i nieprzyjemnymi zabiegami bronić tym lepiej dla wszystkich. Aktualnie nie ma potrzeby, żeby traktować je brutalnie, ale jeśli się "na wszelki wypadek" tego typu metody stosuje, to zapewne koty wkrótce pójdą po rozum do głowy. Dlatego też nigdy nie rozumiem, dlaczego specjaliści od zwierząt robią sobie pod górkę? Pewnikiem jest, że pan doktor co sobie na tej jednej wizycie zarobił to jego, bo więcej z Teslą żadnych pieniędzy tam nie zostawimy.
czwartek, 13 sierpnia 2009
Koty zmasakrowane
Nieźle dziś zmasakrowałam moje koty. Jodę tylko przez przypadek - w toalecie z ręki wymknęła mi się pokrywa i kot dostał głowę, bo akurat zainteresował się co to tam jest na dnie kibelka. Na szczęście pokrywa jest plastikowa, więc stan Jody oceniam na prawie taki sam jak przed zdarzeniem.
Gorzej potraktowałam Teslę. Niezorientowanych informuję, że koty - mimo wielu zamieszczonych w tym blogu zdjęć, które ukazują dwa aniołki - nie zawsze zachowują się zgodnie z oczekiwaniami właściciela. Tak było dziś rano kiedy to koty jak zwykle z zapałem i zaangażowaniem próbowały wyciągnąć mnie z łóżka. Tesla posunęła się nawet do obgryzania moich nóg. Wtedy ja, zaspana i niezupełnie przytomna uniosłam się i przegoniłam rozbawioną Teslę wlepiając jej klapsa. Nie było to mocne uderzenie, ale pierwsze wymierzone Tesli przeze mnie. Co innego z Jodą - w zamierzchłych czasach, kiedy była jeszcze psychicznym kotem a ja nie miałam żadnego innego stworzenia do głaskania, zdarzało się, że dawałam upust swoim emocjom stosując wobec kota przemoc fizyczną. Działało to na takiej zasadzie, że ja przepełniona miłością i uczuciami zabierałam się za głaskanie mojego słodkiego, puchatego kota. Moje zabiegi spotykały się z totalnym niezrozumieniem ze strony Jody i gryzieniem i drapaniem. Na to ja irytowałam się, że jak to - ja do kota dobrze, a on do mnie tak?! No i kończyło się obrażeniami fizycznymi.
W przypadku Tesli nie przeszło mi do głowy zrobić czegoś takiego, ponieważ od zawsze była ona kotem bardzo pojętnym. Ładnie reagowała na "NIE WOLNO" - od razu wiedziała, że żeby w spokoju móc robić co robi należy poczekać aż przestanę ją widzieć.
Ostatnio moje stosunki z kotami układały się wzorowo i nie było fizycznej przemocy w naszych stosunkach. Koty, zwłaszcza Joda, przeszły metamorfozę. Mam teraz super łagodne i grzeczne stworzenia w domu, tak więc odpada powód do bicia "że zdenerwowana byłam".
Trochę głupio się czuję tłumacząc się z tego. Po pierwsze, mimo wszystko chodzi "tylko" o kota a ja usprawiedliwiam się jakbym dziecko biła. Z drugiej strony, nieważne, czy w stosunku do człowieka, czy też może "niższej" istoty, ale jednak dałam upust prostym emocjom, źle potraktowałam stworzenie, które na to nie zasłużyło.
Jaka jest puenta tej historii? Chyba taka, żeby ze mna w interakcje nie wchodzić kiedy jestem zaspana..
 
1 , 2 , 3 , 4